Podczytuję

czwartek, 3 sierpnia 2017

Się dzieje part 2

23 lipca ochrzciliśmy naszego syna. Pierwszy raz Ryś poznał całą naszą rodzinę:) Przyjechali dziadkowie z zagranicy, ciocia z małym kuzynem Rysia i wujek, który był chrzestnym. Impreza była zaplanowana na ogrodzie mojej mamy, miało był luźno, bez spiny, miło i rodzinnie. I tak było, tyle że pogoda spłatała nam figla i zaraz po powrocie z kościoła zerwała się wichura i zaczęło lać jak z cebra. Mieliśmy ustawione takie pół-namioty, których dachy miały nas chronić przed słońcem, panowie stali przez pół godziny i trzymali nogi tej konstrukcji, coby nie odleciała w siną dal:) Na szczęście wichura przeszła i mogliśmy zasiąść do stołów. Ja zasiadłam tak niefortunnie, że przy jakimś podmuchu wiatru cała woda, która zabrała się na materiałowym dachu namiotu wylądowała na mojej głowie i sukience! Myślałam, że dostanę zawału, jakby ktoś chlusnął mi w twarz wiadrem wody. Takie moje odnowienie chrztu, tyle że w naturze;)
Bardzo się cieszyłam na przyjazd teściów, chciałam bardzo, żeby poznali naszego rozkosznego chłopca. Niestety okazało się, że w ich rodzinie już jest jeden rozkoszny wnuk, syn mojej szwagierki...Dla Rysia zabrakło miejsca. Było mi bardzo przykro, bo gołym okiem było widać, jak różnie traktują wnuków. Wątpię, żeby chodziło o adopcję, raczej fakt, że z tamtym spędzają dużo więcej czasu, poza tym to syn córki, może to jest powód, nie wiem, grunt, że Ryś był mniej ważny. Ani razu nie wyszli z nim na spacer. No trudno.
Do chrztu nasz ksiądz zażyczył sobie postanowienie z sądu, że prawnie jesteśmy rodzicami Rysia. Nasza rozprawa odbyła się pod koniec czerwca, bałam się, że będzie ciężko, ale poszłam zapytać. To było dzień po uprawomocnieniu się wyroku. W sądzie powiedzieli mi, że oni nic takiego nie wydają, bo na postanowieniu są dane matki biologicznej. Logiczne. Powiedzieli mi za to, że jeśli zależy mi na czasie, to dadzą mi wniosek do USC, który normalnie wysyłają pocztą, i mogę pójść osobiście zarejestrować dziecko i dostać akt urodzenia. Tak też zrobiłam i od 19 lipca jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami najważniejszego i najbardziej wyczekanego dokumentu - aktu urodzenia naszego dziecka z naszymi nazwiskami w rubryce Rodzice:) Mamy też jego nowy pesel. Od momentu kiedy poznaliśmy Rysia, do momentu otrzymania aktu minęły 4 miesiące. Myślę, że to fantastyczne tempo i naprawdę nie mogę narzekać na sądy czy w ogóle na administrację, u nas wszystko zadziałało bardzo sprawnie.

A teraz o Rysiu. Mały ma 4,5 miesiąca. Mam wrażenie, że zostaliśmy zasypani lawiną kamieni milowych i innych skoków rozwojowych;) Ryś zaczął przewracać się z plecków na brzuszek i właściwie od tej pory nie uznaje żadnej innej pozycji. Jest to dość kłopotliwe zwłaszcza przy zmianie pieluchy;) Mało tego, oczywiście nie wystarcza mu leżenie na brzuszku, teraz ma ochotę się poruszać! Próbuje przesunąć się do zabawki, śmiesznie podciągając pupę do góry i zginając nóżki w kolanach. Zanim się obejrzymy zacznie raczkować. Ciągnie głowę do siadu. Przesiedliśmy się do spacerówki, bo gondola coraz bardziej parzy (oczywiście zachowujemy pozycję leżącą:) Przekłada zabawki z rączki do rączki. Ma łaskotki! Śmieje się jak szalony jak łaskoczę go po brzuszku:) Naszą radość psują trochę dolegliwości związane z braniem antybiotyku, ale i te za moment powinny się skończyć, bo leczenie zakończyliśmy wczoraj rano. Czekamy teraz na wynik kontrolnego badania moczu. Mam nadzieję, że po bakterii nie ma śladu.
Jak tylko jego brzuszek dobrze się poczuje,chcemy zacząć rozszerzać dietę, myślę, że w przyszłym tygodniu. Ale będzie zabawa! :) A jeszcze niedawno był taki malutki...

7 komentarzy:

  1. Crazy-cat-lady3 sierpnia 2017 15:51

    Smutno sie robi gdy widzisz jak dzieci sa traktowane przez tesciow :( Najgorsze jest faworyzowanie. Ja tego nie uznaje i dlatego wszystkich moich siostrzencow, bratankow i bratanice traktuje jednakowo zeby zadne z nich nie poczulo sie urazone.
    Ciesze sie ze chrzciny sie udaly pomimo pogody :)
    To prawda, dzieci rosna nam jak na drozdzach ;-) Moja corcia za 3 dni skonczy roczek i ja sie pytam kiedy ten czas minal? Zuch Rysiu, zanim sie obejrzysz a bedzie sie sam przemieszczal :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko pięknie, wspaniale i cieszy się serce na myśl o Waszym macierzyństwie, o Waszej historii..Jednak jeśli mogę się wtrącić (jestem mama 2 maluchów) ..zastanów się czy nie poczekać z rozszerzaniem diety do końca 6 mieisąca, tym bardziej, ze mieliście problemy w układem pokarmowym..rozszerzyć dietę zawsze sie zdąży,aby popróbować nowe smaki Ryś ma całe życie a jego układ pokarmowy wykształca się do około 6 miesiąca...skutki przedwczesnego rozszerzania diety, problemy mogą pojawić się nawet dopiero w życiu dorosłym, problemy z wchłanianiem, przyswajaniem, nietolerancje...WHO zaleca rozszerzanie diety po 6 miesiącu z jakiegoś powodu prawda? Dotyczy to dzieciaczków piersiowych i butelkowych. Zrobisz jak uważasz bo to Ty jestem jego mama i Ty decydujesz, ale zastanów sie jeszcze raz ;) ps. jeśli już zaczniecie polecam metodę BLW. Pozdrawiam i życzę duuuużo zdrówka! Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Asia.Duzo na ten temat czytałam i wiem, że WHO radzi rozszerzać dietę po 6 miesiącu.Rys ma 5 i na początek chcę mu dawać po łyżeczce, dwóch marchewki, dyni itp. Żeby zaczął poznawać inne smaki niż Nutramigen (ble). A po 6 mam zamiar wprowadzić BLW, jak mały zacznie stabilne siedzieć. Dzięki za rady 😊

      Usuń
  3. Jak ten czas pędzi... Kolejnych udanych skoków milowych wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje Kochana :)
    Fajnie, że chrzciny udane (mimo niedogodności pogodowych).

    OdpowiedzUsuń
  5. My dopiero będziemy chrzcić i w końcu muszę się zabrać za organizowanie, bo do zimy się nie wyrobimy.

    Ja też miałam na początku takie odczucia, że teściowie, zwłaszcza teściowa, faworyzuje synów siostry męża. Ale oni są na miejscu, spędzają masę czasu z dziadkami, więc nic dziwnego. No ale teraz jestem u rodziców męża z Wojtusiem i więzi się zacieśniają. Choć mój teść to akurat ostatnio do małych dzieci. A częstotliwość spotkań jednak robi swoje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachowanie Twoich teściów faktycznie jest przykre - ale może po prostu trzeba dać im trochę czasu, żeby oswoili się z sytuacją i nawiązali fajniejsze, bliższe relacje z Rysiem. U moich teściów też na samym początku wyczuwaliśmy pewien dystans wobec Bąbla - a teraz nie widzą poza nim świata i najchętniej zagłaskaliby go na śmierć (aż czasami muszę hamować te ich nadopiekuńcze zapędy). Gratuluję Wam chrztu i ostatecznego dopełnienia wszelkich adopcyjnych formalności ! :* Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń